Domy kultury to lokalny przemytnik ambitnych rozrywek, mobilizator działań, miejsce, gdzie można wejść w bezpośredni kontakt z kulturą właśnie. Szeroko pojętą. Dotknąć, spróbować, zobaczyć. Przynajmniej w teorii. Często te instytucje, szczególnie w małych miastach, borykają się ze skromnymi budżetami, nie mogą przedrzeć się przez skostniałe układy i tradycyjne metody pracy, przez co ich oferta jest bardzo uboga. A lokalna społeczność nie jest świadoma, że w okolicy takie miejsce w ogóle istnieje. Na szczęście na mapie Polski pojawia się coraz więcej punktów prowadzonych przez niezwykłych ludzi, którym niestraszne są te ograniczenia. Potrzebne są otwartość i ogromna wytrwałość, ale nie powinno dziwić to nikogo, kto próbuje stworzyć coś inaczej. Nie jest to droga łatwa ani szybka, ale na pewno dająca sporą dozę satysfakcji.
INSPIRO
Beata Kwiecińska, Maciek Dąbrowski
„Żeby opisać INSPIRO, trzeba by napisać bajkę” – powiedział ktoś spoza instytucji. Inaczej trudno w to uwierzyć.
Ona jest stąd, z Podłęża. On z niedaleka, bo z Krakowa. Beata i Maciek poznali się w miejscu oddalonym o kilka tysięcy kilometrów – w Wielkiej Brytanii. W 2007 r. wrócili do Polski z olbrzymią potrzebą działania. Zafascynowani filmem Cinema…