Sztafaż magiczny w życiu codziennym, ale także w kulturze i sztuce był odwróceniem porządku konwenansów, w którym tkwili przestraszeni, lecz jednocześnie zafascynowani tajemniczymi praktykami mieszkańcy miast i wsi. Magia, groza i tajemnica stanowiły część układu, który mimo stopniowego znikania z racjonalnego świata pozostał jego istotnym elementem. Wystarczy wspomnieć szaleńcze próby ostatniego męskiego potomka Jagiellonów – Zygmunta Augusta, który nie wahał się nakazać swoim poddanym ściągnąć najpotężniejszą litewską wiedźmę do konającej Barbary Radziwiłłówny, czy też upiorny kondukt idący z trumną królowej z wawelskiego wzgórza aż do katedry wileńskiej. Działania te nie ukoiły jednak cierpiącego Zygmunta, który zdecydował się poszukać pomocy w mrocznych siłach, co doprowadziło do kilku seansów spirytystycznych (m.in. najsłynniejszych z udziałem mistrza Twardowskiego) w królewskich komnatach. Co ciekawe, nie tylko ostatni Jagiellonowie korzystali z usług czarnoksiężników. Języka u nekromantów, czyli znawców ciemniejszej strony magii, zasięgali także Jan Olbracht i Stefan Batory, a podobno sam Zygmunt III Waza przez wiele lat szukał kamienia filozoficznego, który był również przedmiotem zainteresowania Jana Zamoyskiego. Jeśli wierzyć historycznym plotkom, przeniesienie stolicy z Krakowa do Warszawy było podyktowane nie tylko względami politycznymi, ale także pożarem, który wybuchł w 1596 r. być może za sprawą alchemicznych eksperymentów Michała Sędziwoja, co uwiecznił na swoim obrazie Alchemik Sędziwój i król Zygmunt III Jan Matejko.
Z…