Pojęcie narodu jako wspólnoty wyobrażonej stworzył w latach 80. XX w. Benedict Anderson. Członkowie owej wspólnoty nie znają się wzajemnie, a ich tożsamość, kultura i zwyczaje ulegają przymusowej unifikacji tak, by pozornie stanowiły nierozerwalną i prostą do scharakteryzowania przez inne narody jedność. Ten proces dotyczy też Polski i jej mieszkańców – wszak język wciąż podpowiada nam, że „my” (wszyscy!) dzielnie walczyliśmy z okupantem, a później wrogim ustrojem, kochamy bigos i wiemy, czym jest ciężka praca. Nietoty Kuby Woynarowskiego mimo pozornej lekkości rozbijają ten wspólnotowy konstrukt na wielu poziomach, proponując alternatywną wersję historii, w której nie ma miejsca na jednowymiarową narrację.
Graficzna dekonstrukcjaOprócz albumu Woynarowskiego na wydawnictwo Radia Kraków składa się…