Czy przez hipotetyczny sojusz II Rzeczypospolitej z III Rzeszą można było uniknąć tragedii września 1939 r.? Czy polityka Polskiego Państwa Podziemnego i rządu londyńskiego po pakcie Sikorski– Majski była słuszna? Czy powstanie warszawskie zasłużyło na miano „obłędu”? To tylko krótki katalog kontrowersyjnych pytań i zarzutów znajdujących się w dwóch głośnych, by nie powiedzieć: najgłośniejszych, w ostatnich dwóch latach książek z gatunku publicystyki historycznej autorstwa Piotra Zychowicza.
Pisarska bomba?
Pytania te nierozerwalnie wiążą się z bardzo wyostrzoną, miejscami wręcz brutalną historyczną oceną kilku kluczowych postaci II RP, a potem rządu na uchodźctwie: Józefa Becka, Władysława Sikorskiego, Tadeusza Bora- -Komorowskiego, Stanisława Mikołajczyka czy Leopolda Okulickiego. Zychowicz, patrząc na historię na sposób manichejski, prócz czarnych charakterów ma także swoich bohaterów, tych, którzy trafnie odczytywali rzeczywistość, lecz ich nie posłuchano albo zignorowano. Są nimi Władysław Studnicki, Stanisław i Józef Mackiewiczowie, Kazimierz Sosnkowski, Tadeusz Katelbach, Janusz Bokszczanin czy zbiorowo Narodowe Siły Zbrojne. Autor Paktu Ribbentrop–Beck i Obłędu ’44 w bezkompromisowy, a miejscami perwersyjny sposób rozstrzyga wątpliwości, nazywając rzeczy po imieniu. Pisze o „koncertowej głupocie”, „polskiej megalomanii”, „nadętym ego”, „skrajnej niedojrzałości”, ale i „zdradzie”. Taki zestaw określeń gwarantował awanturę i liczne polemiki. Czy jego pisarstwo jest zatem przełomowe, czy wielkie kwantyfikatory i poważne oskarżenia mają służyć trafnemu odczytaniu słynnej sentencji Cycerona, że historia magistra vitae est? Zychowiczowi z pewnością udało się jedno: reanimował, a nawet rozgrzał do czerwoności historyczną debatę publiczną. Wyprowadził ją z hermetycznych gabinetów i sal wykładowych instytutów…