Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

„Nie można budować na gruzach nadziei” – o Tadeuszu Mazowieckim

Odwagi wymagało podjęcie się funkcji pierwszego premiera niekomunistycznego rządu w 1989 r. Mazowiecki nie był w polityce nowicjuszem. Wiedział, czym jest państwo. Wiedział, w jakim jest stanie. Znał zagrożenia płynące z niestabilnej sytuacji międzynarodowej. Sam, miesiąc wcześniej, polemizował z tezami Adama Michnika streszczającymi się w tytule jego słynnego artykułu Wasz prezydent – nasz premier. A jednak pod wpływem zmieniających się okoliczności zrewidował poglądy i przyjął tę odpowiedzialność – w pełni i całkowicie na siebie.

Czarne włosy, smagła cera i ostro zarysowany profil nowego gościa na tle białej ściany kapitularza żarnowieckiego klasztoru przyciągały uwagę. Przyciągała ją także aura milczenia wokół niego: nasz współbiesiadnik nie odzywał się niemal. Wśród wesołego gwaru wakacyjnych gości odbijającego echem o gotyckie sklepienie tkwił w osobnej bańce ciszy. „Tadeusz owdowiał po raz drugi – powiadomił nas mój ojciec. – Został sam z trzema synami”. Pamiętam dotąd wrażenie, jakie zrobiła na mnie ta wiadomość. Czy da się stawić czoła takiemu nieszczęściu?  „Nie można budować na gruzach nadziei” – o Tadeuszu Mazowieckim To był rok 1970. W późniejszych latach widywałem coraz częściej Tadeusza Mazowieckiego, ale pamięć tego pierwszego spotkania, wspomnienie samotnego, milczącego zmagania się z czymś niewyobrażalnie trudnym, zawsze mi towarzyszyła.

Przez porażki do zwycięstwaPowiedziano nieraz, że właśnie w obliczu nieszczęścia, w obliczu klęski czy porażki poznaje się klasę człowieka. Bowiem nie jest sztuką triumfować. Sztuką jest „być zwyciężonym – i nie ulec”. Trzeba powiedzieć, że życie – nie tylko przecież prywatne, także publiczne – nie szczędziło Tadeuszowi Mazowieckiemu momentów, które w pierwszej chwili mogły wydawać się przegraną, niczym więcej. W roku 1955 Tadeusz Mazowiecki, w proteście przeciwko rozsadzającej Kościół od środka i stalinowskiej polityce Bolesława Piaseckiego, wraz z Januszem Zabłockim i kilkoma innymi osobami odchodzi z…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Narodziny: scenariusz i reżyseria