Dopóki człowiek jest młody, świat i życie przedstawiają mu się jako mniej więcej jednolita całość. W każdym razie rozum i duch człowieka mają w tym młodocianym okresie stałą dążność do szukania jedynego klucza otwierającego wszystkie zamki, nawet te na lodzie, i do jednej panoramy świata, na której namalowane jest wszystko, i to w odpowiednich proporcjach. Wygląda na to, że nasze siły poznawcze w tym okresie zharmonizowane są z rozwojem zewnętrznego naszego zewłoku. Z dysproporcjonalnie nawzajem do siebie ułożonych członków tworzy się mniej więcej (czasem mniej, kiedy indziej bardzo) harmonijna całość. Jest to również okres, kiedy wszystko w nas jest świeże, a byle nowość budzi zdziwienie, godne większych niż wtedy dokonywane odkryć. Ale cała ta zabawa trwa raczej niedługo. Rozkład świeżej, jednolitej całości…