W<em> Morfinie</em> – najnowszej książce Szczepana Twardocha – niełatwo przyporządkować proste kategorie. Z pewnością można powiedzieć, że to powieść obyczajowa i psychologiczna, ale przecież także historyczna, choć sama historia nie jest w niej najważniejsza. Jest przy tym niezwykle męska – i właśnie dlatego traktuje głównie o kobietach. Ale przede wszystkim to powieść antyheroiczna.
Konstanty Willemann jest antytezą bohatera – człowiekiem wewnętrznie pękniętym, rozdartym, żyjącym w dziwnym zawieszeniu, będącym znikąd i zewsząd jednocześnie, obsesyjnie poszukującym własnej tożsamości. A jednocześnie ciągle uciekającym przed natarczywym, powracającym pytaniem: „Kim jestem?”. Uciekającym w na pozór beztroski żywot birbanta, oddającego się nałogom i rozwiązłości. Świat obchodzi Konstantego tylko o tyle, o ile dotyczy kobiet, automobili i tańców w Paradiso. Najbardziej zaś liczy się oczywiście kolejna buteleczka morfiny,…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Mit przeludnienia