Marta Duch-Dyngosz: Kim są dzisiejsi uczestnicy Festiwalu Kultury Żydowskiej? Jak się to zmieniało w ciągu 24 lat?Janusz Makuch: Na początku byli to niemal wyłącznie krakowianie. W 1988 r., kiedy z Krzysztofem Gieratem po raz pierwszy zorganizowaliśmy festiwal, ku naszemu ogromnemu zdumieniu i radości do kina Mikro przyszło ok. 100 osób – sala pękała w szwach. Nie zakładaliśmy wtedy żadnej konkretnej publiki. Po prostu realizowaliśmy własne szalone plany, a przy okazji zastanawialiśmy się, czy ktoś będzie dzielił z nami tę fascynację kulturą żydowską. Drastycznie się to zmieniło po przełomie roku 1989 – Polska była wtedy w centrum uwagi mediów i w ogóle ludzi na całym świecie. Na fali tych zmian festiwal w 1990 r. stał się przedmiotem ogromnego zainteresowania – przyjechało wówczas wielu dziennikarzy i ogromna publiczność z Europy, Stanów Zjednoczonych, Izraela. W tym czasie naszym współpracownikiem, kimś w rodzaju dyrektora muzycznego, był Manfred Lemm, niemiecki pieśniarz, który w szczególny sposób upodobał sobie dziedzictwo Mordechaja Gebirtiga. Za jego sprawą festiwal przerodził się w wielkie międzynarodowe wydarzenie – zarówno od strony wykonawców, jak i publiczności. Sądzę, że był to początek pewnego procesu. Dzięki drugiej edycji festiwalu, szczególnie po krytycznych opiniach, które się pojawiły, m.in. w „The New York Timesie”,…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....