W wydanym pośmiertnie ostatnim tomie wierszy Wisławy Szymborskiej znajdzie się zapewne i ten, opublikowany przed dwoma laty w „Kwartalniku Artystycznym”. Zatytułowany Łańcuchy.
Dzień upalny, psia buda i pies na łańcuchu
Kilka kroków opodal miska pełna wody.
Ale łańcuch za krótki i pies nie dosięga.
Dodajmy do obrazka jeszcze jeden szczegół:
nasze o wiele dłuższe
i mniej widzialne łańcuchy,
dzięki którym możemy swobodnie przejść obok.
Motyw łańcucha pojawia się w tej poezji nie po raz pierwszy. Przypomnijmy Wywiad z dzieckiem z tomu Wszelki wypadek. W tamtym wierszu głównym bohaterem było dziecko, mały mistrz, który właśnie zjawił się na świecie. Mistrz ów dziwi się i złości, że wszystko, co istnieje, istnieje „tylko w jeden sposób”, w „pokornym stąd – dotąd”. „Mucha w pułapce muchy? Mysz w potrzasku myszy? / Pies nigdy niespuszczany z utajonego łańcucha?”. Każde istnienie jest uwięzione w swojej formie. Aby tę myśl uwyraźnić, poetka sięga po przykłady najbardziej pospolitych zwierząt, których los kojarzony bywa z…