Gdy swego czasu zdawałem egzaminy wstępne na studia, natknąłem się przypadkowo (!) na kandydata z filmoznawstwa. Zastanowiło mnie wówczas to, co powiedział o swym ulubionym dziele: „Reżyser próbuje w nim pokazać coś, czego właściwie nie da się pokazać!”. Chodziło o Przypadek Krzysztofa Kieślowskiego. Filozofia przypadku Michała Hellera także jest taką próbą, nie mniej udaną i wirtuozerską niż wspomniany obraz.
Ale czy może być inaczej, skoro to książka będąca jednocześnie, jak głosi podtytuł, Kosmiczną fugą z preludium i codą? Za…