Subskrybuj

Czego nauczyłam się od Hanny Krall?

W prozie Hanny Krall obecne są uniwersalne paradoksy, w które wpisane jest każde ludzkie życie. To historia tragicznych wyborów, antyczny motyw kolizji wartości.

Bardzo długo nie chciałam uczyć się od pisarzy, wolałam ufać ich książkom. Autor jako żywa osoba nie mieści się w ogóle w świecie pojęciowym absolwenta studiów polonistycznych. Autor nie jest żadną instancją tekstu, biografizm jest nienaukowy – mówią założenia nowoczesnej filologii. Gdy sama stałam się autorką literatury, napisałam kilka biografii, a wśród moich przyjaciół zaczęli dominować pisarze i poeci, przyszła pora, by ostateczne rozstać się z polonistycznym przesądem. Od Hanny Krall uczyłam się, słuchając. Na przykład upomnień, abym pamiętała, że mówiąc o jej książkach, nie powinnam używać określeń „Shoah” i „Holokaust”. „A jak w takim razie powinnam mówić?” „Jest na to bardzo dobre polskie słowo <Zagłada>.” Jeden z problemów, jakie napotykam, czytając utwory dotyczące Zagłady, jest taki…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Homoseksualista idzie do nieba