Subskrybuj

Córka proroków. Czesław Miłosz i Jeanne Hersch

„We własnym życiu nie wolno poddawać się rozpaczy z powodu naszych błędów i grzechów, ponieważ przeszłość nie jest zamknięta i otrzymuje sens nadany jej przez nasze późniejsze czyny” – napisał Czesław Miłosz po śmierci Jeanne Hersch. Historię romansu poety i filozofki oraz powstania Zdobycia władzy – powieści o narodzinach „ludowej” – Polski opowiada Andrzej Franaszek.

„Chciałabym bardzo, żeby Bóg Ojciec był podobny do Stanisława Vincenza. Czułabym się bezpiecznie wszędzie, a nie tylko w jego domu, gdzie sypiałam mocniej niż gdziekolwiek indziej” – powie po wielu latach Jeanne Hersch, filozofka, która do kamiennej chaty w La Combe trafiła dzięki Czesławowi Miłoszowi. Ich znajomość, wzajemna intelektualna fascynacja, szybko przerodziła się w burzliwy związek, przez poetę – przy całym szacunku, którym darzył kochankę – traktowany najwyraźniej dość instrumentalnie: jako jeszcze jedno antidotum na depresję. „Nie mogę egzystować bez Jeanne z tej prostej przyczyny, że potrzebuje jej jako garde-malade albo jak dziecko, które boi się w ciemnym pokoju – wyjaśniał Vincenzowi. – Teraz byłem sam przez kilka dni zaledwie, a jestem już w stanie bardzo złym. Jak takie rzeczy można normalnym ludziom wytłumaczyć? Czy to nie jest fantastyczne i nieprawdopodobne? Tak jednak jest. Nie mogę być sam. Wewnątrz mnie zaczynają się odprawiać takie sprawy, nad którymi nie mam zupełnie kontroli”. Z początku romans przyniósł rzeczywiście uspokojenie i oparcie, wkrótce jednak zmienił się w jeszcze jedną psychomachię. I z niej zwierzać się będzie Miłosz swemu „prafiesorowi”, pisząc o Jeanne Hersch: „podnosiła do rzędu obowiązku moralnego moje porzucenie żony i dzieci w imię pracy literackiej, grożąc i przepowiadając mój całkowity upadek, jeżeli tego nie zrobię. Nie twierdzę, że moi warszawscy przyjaciele, przepowiadając, że skończę samobójstwem, jeżeli zerwę z Warszawą, nie mieli racji. Nie twierdzę, że Jeanne nie miała wiele racji. Ale pod tymi wyciągniętymi palcami żyć i słyszeć to syczenie »zginiesz«, z poczuciem, że jest się trędowatym i odtrąconym przez świat, jest bardzo trudno”.

Starsza o rok, szczupła, niewysoka, z ciemnymi włosami i oliwkową, niemal hinduską cerą, nie była wielką pięknością, nie tego jednak szukał wtedy (a może i zazwyczaj w związkach z kobietami) Miłosz1. Potrzebny był mu partner do dyskusji, błyskotliwy umysł, wola dość mocna, by i jego mogła wziąć w karby, tych cech zaś Jeanne z pewnością nie brakowało. Potomkini polskich Żydów (jej ojciec na początku stulecia wyemigrował z Wilna do Szwajcarii), razem z Hannah Arendt (której zresztą przedstawi Miłosza) studentka Karla Jaspersa, antykomunistyczna socjalistka, już wkrótce profesor Uniwersytetu Genewskiego, na spotkaniu Kongresu Wolności Kultury w Brukseli (1950) zaprzyjaźniła się z Giedroyciem i Czapskim, i to Czapski właśnie poznał ją z Miłoszem, który później spróbuje nakreślić skomplikowany portret osoby „z…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zmierzch religii smoleńskiej?