„…wprzód zmienię twoją postać, aby nikt, ni oni Nie poznali, kto jesteś: skurczę piękne członki, Z głów postrącam ci jasnych kędziorów pierścionki, Na grzbiet łachman narzucę, byś pozór miał wstrętny, Ten wzrok, taki iskrzący, zmienię w mdły i smętny.” Tak też się dzieje. Do sekretu dopuszczony zostaje tylko Telemach, a potem dwaj pasterze, wierni dawnemu panu. Maskarada wprowadza w błąd wszystkich, z wyjątkiem psa i starej piastunki. Odyseusz nie wypada z roli, z przykładną pokorą znosi zniewagi zalotników, aż do wielkiej sceny z napinaniem łuku, kiedy bierze odwet. Własną postać przybiera z powrotem dopiero w Pieśni XXIII. Odyseusz, jeśli chciał zachować incognito, mógł przedstawić się jako rozbitek, ofiara morskiej przygody, tak jak zrobił to na dworze króla Feaków….
Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).