Frustrację zwłoką dodatkowo pogłębia to, że recepcja dzieła Kantorowicza została już w zasadzie dokonana na gruncie europejskiego piśmiennictwa naukowego. Zawarta w Dwóch ciałach króla… koncepcja teologii politycznej średniowiecza jest uznawana za jeden z podstawowych kluczy do rozumienia tej epoki[1].
Dwa ciała króla… ukazały się nieco ponad ćwierć wieku po pionierskiej pracy Marca Blocha Les rois thaumaturges (1924)[2]. Wystąpienie Blocha zaowocowało narodzinami słynnej szkoły Annales odrzucającej „historię zdarzeniową” na rzecz historii procesów i dowartościowującej badania historii gospodarczej, dziejów mentalności i tym podobne[3]. Książkę Kantorowicza (zauważoną także przez środowisko Annales, a zaliczaną do niesformalizowanego nurtu nazwanego „nową historią polityczną”) należy postawić w jednym rzędzie z wielkim dziełem Blocha, i to nie tyle ze względu na podobieństwo tematu (jak się okazuje w trakcie lektury, dość zwodnicze), ile z uwagi na doniosłość metodologiczną. Novum pracy Kantorowicza polega na tym, że „stworzył [on] pewien wzór badania nieobserwowalnych warstw procesu historycznego, ukazujący jak bardzo jednostronne i powierzchowne jest pisanie o tym procesie bez odkrywania (a zarazem naukowego konceptualizowania) tych warstw”[4]. Uwzględnianie jako istotnej części bazy źródłowej ikonografii, literatury pięknej czy liturgii, dziś uważane za oczywistość, to w dużej mierze zasługa Kantorowicza. Średniowieczny kult władcy podlegał rozwojowi i przybierał rozmaite kształty…