Subskrybuj

Moralizowanie nostalgiczne, czyli jak zadać cnotom cios kolejny

„Antologia tekstów Zbigniewa Raua dotyczących moralnej edukacji jest więcej niż Księgą cnót dla dzieci i młodzieży, jest lekturą ciekawą i pobudzającą do myślenia i działania każdego odpowiedzialnego człowieka” - tak na czwartej stronie okładki poleca sześćsetpięćdziesięciostronicowe dzieło Władysław Bartoszewski, autorytet słusznie ceniony.

Myśl tę rozwija Anna Radziwiłł: „Trzynaście cnót wielorako opisanych w trzynastu rozdziałach tej Księgi to trzynaście narzędzi, swoisty ekwipunek, w który wyposaża nas autor, a właściwie autorzy, w naszej wędrówce do znalezienia sensu i radości życia. Dobrze jest wędrować w dobrym towarzystwie tylu mędrców i artystów, dobrze jest wędrować z dobrym sprzętem, a przede wszystkim dobrze jest wędrować, gdy ma się pewność, że idzie się w dobrym kierunku, a szlak jest przetarty. Ta księga naprawdę może nam pomóc w naszej życiowej wędrówce”. Pochwalny ton przypieczętowują słowa o. Jacka Salija: „Ta książka będzie znakomitą pomocą dla tych wszystkich, którym zależy na autentycznym wychowaniu naszych dzieci i młodzieży i w ogóle na tym, żeby poziom moralny naszego społeczeństwa był wysoki”. Jako – śmiem twierdzić – doceniająca wagę odpowiedzialności osoba, ktόrej zależy na wysokim poziomie moralnym naszego społeczeństwa, postanowiłam dać się pobudzić do myślenia i przyjrzeć się trzynastu narzędziom, tak pomocnym w życiowej wędrόwce. Jak więc przedstawia się wybόr cnót Księgi i tekstów, które je mają reprezentować? Trzynaście rozdziałów to samodyscyplina, odpowiedzialność, wytrwałość, odwaga, lojalność, przyjaźń, uczciwość, praca, współczucie, wiara, tolerancja, sprawiedliwość, patriotyzm. Trudno o wznioślejsze i pojemniejsze słowa. W tej kwestii uderza podobieństwo do głośnej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Szkoła przymusu czy szkoła dialogu?