Kamienie są niemal wiekuiste, przemijają dopiero, jeśli w ogóle, po stuleciach. Czas pożera je powoli, kruszy prawie niedostrzegalnie. Cóż lepiej i bardziej kategorycznie niż one wypowie istotę sacrum? Cóż mocniej odda świętą grozę i święty zachwyt?
Jednakże w XII, XIII w. kamienne romańskie rzeźby – przede wszystkim te z katedr i wiejskich kościołów, ale także te z zamków, wież mieszkalnych i miejskich murów – w masowej skali zaczynają mówić perwersyjnym, obscenicznym językiem. Językiem, aby użyć słów Michaiła Bachtina, „brzucha i podbrzusza”. Nie jest to, jak mi się wydaje, język dobrze oswojonego, doraźnego i przemijającego buntu, jakim według wybitnego rosyjskiego badacza rządzi się karnawał. Nie jest to język iluzji, kostiumu, maski – tak ulotny, nietrwały. To język kamieni, język długowieczności.
Bezwstydny Jezus i golizna męczennic
Ekspansja form obscenicznych zaczyna się w sztuce i architekturze, głównie religijnej, w końcu XI stulecia, a więc w domniemanym „renesansie” romańskiej rzeźby. Jednakże liturgiczna wzniosłość, patos i uduchowienie gotyku, znamienne jakoby dla późniejszego „czasu katedr”, nie oznaczają wcale odrzucenia tych sprośnych form: dziedzictwo jest wszechstronnie kontynuowane i rozkwita w nowym i szalonym bogactwie kształtów, a przejście dokonuje się płynnie. Objawia się to nie tylko w kamieniu czy w ogólności w rzeźbie, lecz i w malarstwie – zarówno tym tablicowym i ściennym, jak i tym książkowym. Co więcej, miniatury iluminowanych rękopisów jakby kompulsywnie, aż po łono, obnażają np. kąpiącą się i ściganą lubieżnym spojrzeniem Dawida Batszebę, podobnie dzieje się w scenach martyrologii świętych dziewic, czego znakomite świadectwo stanowią zwłaszcza boczne skrzydła Ołtarza Świętej Barbary (między 1430 a 1435 r.), dzieło północnoniemieckiego Mistrza Franckego z kościoła św. Olafa w Kalanti, obecnie znajdujące się w Fińskim Muzeum Narodowym w Helsinkach.
Brat Francke o tyle zresztą jest tu ważny, że niektóre jego malunki własne albo przezeń inspirowane, te o tematyce pasyjnej, wpisują się, niejako paralelnie, w tę samą tendencję przedstawiania seksualności Jezusa, którą w sztuce renesansu włoskiego rozpoznawał Leo Steinberg. Mam tu na myśli przede wszystkim Chrystusa Boleściwego (ok. 1420–1425, Lipsk, Muzeum Sztuk Pięknych; ok. 1435, Hamburg, Kunsthalle) czy też powstałą między 1420 a 1440 r. w kręgu tego artysty Trójcę Świętą (Pieta Domini),obraz anonimowego malarza gdańskiego, fragment…