Subskrybuj
1 czerwca 2025 r., II tura wyborów prezydenckich w jednej z komisji wyborczych w Warszawie fot. Jacek Domiński/Reporter
1 czerwca 2025 r., II tura wyborów prezydenckich w jednej z komisji wyborczych w Warszawie fot. Jacek Domiński/Reporter
Filozof, tłumacz, publicysta, autor m.in. Zmienić świat raz jeszcze. Jak wygrać walkę o klimat (2021)

To był wał

Prawdziwe informacje o nieprawidłowościach w poszczególnych komisjach, uzasadnione i nieuzasadnione interpretacje, celowo rozprowadzane dezinformacje, a także zwykłe internetowe przepychanki i złośliwości otwierały drogę do politycznej katastrofy. Jak prawie uwierzyliśmy w sfałszowane wybory i co pozwoliło zatrzymać myślenie spiskowe?

Zaczęło się od Komisji Wyborczej nr 95 w Krakowie. Zaraz po wyborach zauważono, że wystąpiła tam dziwna anomalia. W pierwszej turze Rafał Trzaskowski zwyciężył w niej wyraźnie, uzyskując 550 głosów wobec 221 oddanych na Sławomira Mentzena i 218 na Karola Nawrockiego. Tymczasem w drugiej turze komisja podała, że to właśnie Nawrocki zdobył aż 1132 głosy – ponad dwukrotnie więcej niż Trzaskowski, który miał ich 540. Tak rażąca zmiana szybko zyskała w mediach ironiczne miano „wyborczego cudu”. Czy to możliwe, że wyborcy w dwa tygodnie tak bardzo zmienili preferencje? Jak się okazało, głosy oddane na jednego kandydata komisja przypisała błędnie drugiemu. Co ważne – a co w dużej mierze umknęło w późniejszej dyskusji – o pomyłce donieśli urzędowi miasta sami członkowie komisji nr 95. Natychmiast zaczęły się pojawiać pytania: w ilu jeszcze miejscach doszło do podobnych anomalii? I czy były one wynikiem pomyłki, czy też świadomego działania? Wioletta Paprocka, szefowa sztabu Trzaskowskiego, wystosowała 5 czerwca apel na portalu X (dawnym Twitterze): „Jeśli widzicie nieprawidłowości – zgłaszajcie je na stronie protestwyborczy2025.pl, a my zwrócimy się do Państwowej Komisji Wyborczej, aby każdy z tych przypadków wyjaśniła”. Dzień później premier Donald Tusk zapewniał: „Każdy zgłoszony przypadek nieprawidłowości w liczeniu głosów jest sprawdzany i analizowany. Ewentualne fałszerstwa są badane i będą ukarane. Protesty trafią do Sądu Najwyższego”. Nadal jednak przeważała opinia, że to pojedyncze incydenty, bez większego znaczenia dla wyniku wyborów. „Do takich błędów musiałoby dojść w tysiącu lub nawet kilku tysiącach obwodowych komisji wyborczych. Pomyłki musiałyby być systemowe – na korzyść jednego kandydata” – tłumaczył Adam Gendźwiłł, ekspert ds. procesów wyborczych, w rozmowie z OKO.press. Sprawy nabrały rozpędu 20 czerwca. Tego dnia „Gazeta Wyborcza” opublikowała analizę Krzysztofa Kontka nt. anomalii w wynikach drugiej tury wyborów prezydenckich. Postawił on bardzo mocną tezę: do nieprawid­łowości mogło dojść aż w 1482 obwodowych komisjach, co przekładałoby się na 315–487 tys. dodatkowych głosów dla Nawrockiego, które niesłusznie zostały mu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Między słowami. Jak budować głębsze relacje