Subskrybuj
Rosalba Carriera, Autoportret z portretem siostry Giovanny, 1709 lub 1715. Galeria Uffizi, Florencja fot. Fine Art / BE&W
Rosalba Carriera, Autoportret z portretem siostry Giovanny, 1709 lub 1715. Galeria Uffizi, Florencja fot. Fine Art / BE&W
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Stara panna pastelistka

Malarka dyscyplinowała wszystkich korespondentów życzliwie sugerujących korzyści płynące z zamążpójścia: „Co się zaś tyczy mężczyzn, to proszę przyjąć do wiadomości, że na tym świecie nic nie interesuje mnie mniej niż oni”.

Dlaczego nie trzyma pani mężczyzny w domu? – Zapewne jestem urodzonym samotnikiem. Poza tym doszłam do takiego momentu w życiu, kiedy sama dla siebie jestem dużą przyjemnością. Żyję moim tempem, moją muzyką, moim prościutkim jedzeniem i byle jakim ubieraniem się. Kiedy w domu jest mężczyzna, trzeba dla każdej z tych rzeczy wywalczyć miejsce albo ulec. A to ruina życia.

Masza Potocka w wywiadzie udzielonym Adze Kozak, „Wysokie Obcasy”, 17 października 2011 r.

Kiedy 12 lat temu spotkałem Panią Maszę Potocką w krakowskim Bunkrze Sztuki, spontanicznie wyściskałem ją i podziękowałem za zacytowane obok słowa. Niestety, gdy wróciłem do swojego stolika i zobaczyłem wpatrzone we mnie czyjeś oczy, a chwilę potem poczułem dosunięte nagle kolano, popełniłem błąd, za który przyszło mi potem długo i gorzko płacić. Stara panna – brzmi okropnie, seksistowsko i pogardliwie, prawda? Gdy jakiś czas temu wyznałem w wywiadzie (dodam: autoironicznie i z pełną genderową świadomością), że „bezwiednie wszedłem w rolę »starej panny przy rodzicach«”, oberwało mi się w komentarzach. Czasy i etykietki zmieniają się tylko na pozór – ludzie stanu wolnego wciąż traktowani są przez sparowany ogół niczym niepełnowartościowe, niekompletne dziwolągi. Jako singiel z wyboru nieustannie wysłuchuję niechcianych dobrych rad, wyrazów troski i współczucia, a zwłaszcza natrętnych życzeń. Argument, że „sam dla siebie jestem dużą przyjemnością”, mało kogo przekonuje.

Mam przy tym to szczęście, że jestem mężczyzną i żyję w XXI w. – inaczej niż XVIII-wieczna włoska pastelistka Rosalba Carriera. W jej epoce niezamężne dojrzałe kobiety traktowano jako potencjalne zagrożenie dla patriarchalnego i społecznego porządku oraz domowej harmonii. Mogły przecież narazić na szwank honor rodziny, naruszyć fundamenty moralności publicznej lub nawet niekorzystnie wpłynąć na procedury dziedziczenia majątku. Sytuacja potęgowała się, gdy były artystkami, czyli wybierały zawód przeznaczony dla mężczyzn. Jeszcze w 1826 r., blisko 70 lat po śmierci Carriery, włoski poeta preromantyczny Ugo Foscolo pisał, że wybitne kobiety „są w Italii rzadkością, nie patrzy się na nie z podziwem, ale traktuje jako potwory talentu, nie szczędzi się im nieuniknionych cierpień i karze drwiną”.

Takim właśnie „wybrykiem natury” jawiła się Rosalba (czyli dosłownie „biała róża”) Carriera urodzona 12 stycznia 1673 r. w Wenecji – jej ojciec Andrea był zamożnym prawnikiem, a matka, Alba Foresti, wziętą koronczarką i hafciarką. Miała…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Najlepsze miejsce do życia