Solnit jest autorką ponad 20 książek, których rozrzut tematyczny może w pierwszej chwili zaskoczyć. Obok kluczowego dla niej tematu feminizmu pisała też o amerykańskiej urbanistyce, polityce migracyjnej, kryzysie klimatycznym, historii sztuki i o różach w dawnym ogrodzie George’a Orwella. Wszystkie jej publikacje jednak łączą się w spójną całość. Solnit zawsze kieruje swoje rozważania na to, co ważne i aktualne. Jednym z tekstów, które doskonale uchwyciły amerykański zeitgeist i pozwoliły Solnit zyskać szerszą widoczność, był opublikowany na przełomie 2003 i 2004 r. esej Nadzieja w mroku (wyd. polskie: 2019). Stanowił on próbę poszukiwania tytułowej nadziei w obliczu poczucia kryzysu politycznego, gdy administracja prezydenta USA George’a W. Busha podjęła kontrowersyjną decyzję o interwencji wojskowej w Iraku. Co ciekawe, ten wczesny tekst zyskał nowe życie wiele lat później, po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2016 r. Rezonował z poczuciem bezradności wobec porażki wyborczej Partii Demokratycznej i wyhamowania zmian związanych z wydanym rok wcześniej wyrokiem Sądu Najwyższego USA zezwalającym na zawieranie małżeństw jednopłciowych. „The Times” nazwał wtedy Solnit „głosem oporu”. Nie był to jednak opór ślepy i pozbawiony elementu konstruktywnego. „Nadzieja jest darem, którego nie musimy się wyzbywać, darem, którego nie należy oddawać” – pisała wówczas Solnit. Słowa te demonstrowały siłę i wyrazistość jej głosu, będącego dla wielu wyrazem myśli całego pokolenia, które odważyło się zakwestionować prerogatywy patriarchatu i podjąć próbę budowy nowej rzeczywistości.
W Polsce książka ta zaistniała w zupełnie innym kontekście: podczas pierwszego lockdownu wywołanego pandemią koronawirusa. Była wówczas jedną z najczęściej polecanych lektur, dostarczając w tym trudnym czasie dawkę światła i otuchy.
Nieodzownym elementem siły głosu Solnit jest umiejętność nazywania rzeczy po imieniu…