Subskrybuj
źródło: Unsplash
Architekt, urbanista, teoretyk miasta. Wykładowca na University of Plymouth w Wielkiej Brytanii, autor książki Miasto jako idea polityczna.

Obrońcy hierarchii i grabarze tego, co wspólne

Walka o społeczny model, podług którego chcielibyśmy żyć, jest ważniejsza od tego, czy aborcja ma czy też nie ma być prawnie dopuszczalna. W gruncie rzeczy, dyskusja o przerywaniu ciąży jest jedynie symptomem, spektakularną bitwą znacznie poważniejszej wojny – mianowicie o to, jak będzie polskie społeczeństwo wyglądało.

Polska dyskusja – a raczej wojna – o aborcję na pierwszy rzut oka wydaje się sporem dwóch silnych narracji, pomiędzy którymi nie tylko nie ma żadnych szans na porozumienie, ale również brak jest podobieństw. Wyjątek może stanowić jedynie zdecydowane przekonanie o posiadanej racji. Chciałbym jednak zaproponować tezę odmienną – obie narracje są słabe , i w rzeczywistości składają się z wielu pomniejszych opowieści. Ich wspólną obok słabości cechą jest pragnienie ustanowienia ideowej hegemonii, daleko przekraczającej kwestię prawnego zakazu lub dopuszczalności przerywania ciąży. Mimo – a może właśnie dlatego – że spór o aborcję zastygł w dawno zdefiniowanych formach i wydaje się, że żaden nowy argument już nie padnie, proponuję, by potraktować go jako jeden z najważniejszych politycznych sporów we współczesnej Polsce, a także jako przykład konstruowania ideologicznych sojuszy.

Paradoksy „obrony życia”

Zacznijmy od tego, co widać od razu. Najważniejszą i najbardziej rozpowszechnioną w mediach narracją przeciwników prawnej dopuszczalności przerywania ciąży (którzy sami wolą się określać jako „przeciwnicy aborcji” lub bardziej jako „obrońcy życia”) jest ta, która głosi, że życie człowieka rozpoczyna się od naturalnego poczęcia i trwa do naturalnej śmierci i jako takie powinno być chronione bezwzględnie. Problem w tym, że narracja ta jest zbyt abstrakcyjna. Idea, jakoby ludzkie życie było dobrem najwyższym i jako takie powinno podlegać ochronie, nie jest wystarczająco…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polska przeprasza za powieść