Wyobraźnia to niebezpieczne narzędzie, dlatego używam jej tylko w zamkniętych i dobrze znanych pomieszczeniach. Wszystko po to, żeby nie obrzydzić sobie życia.
Pudełko po pralce było jednym z najważniejszych nauczycieli, jakich miałem. Uprosiłem rodziców, żeby go nie wyrzucali, tylko podarowali mi na urodziny, i tak w wieku siedmiu lat stałem się posiadaczem ciemności.
Wchodziłem do niego, zamykałem drzwi złożone z czterech części i siedziałem. Oswajałem mrok, a on oswajał mnie. To było miejsce, w którym byliśmy zdani na siebie dobrowolnie, więc żadnemu z nas nie wypadało się bać. Poza tym uspokajała nas świadomość, że na zewnątrz jest jasno. Powietrze pachniało świeżą tekturą i z każdym oddechem go ubywało (tak przynajmniej to sobie tłumaczyłem). Dzięki temu zrozumiałem, że ciemność jest nieśmiertelna. Był to pierwszy przełomowy moment w moim życiu, bo odkąd przestałem się bać, że mrok umrze, nie zasypiałem przy…