Subskrybuj
(il. Aleksandra Stanglewicz)
Pisarz, muzyk, fotograf i rysownik ziemniaków. Za prozy Psy pociągowe (2011) i Pod słońce było (2014) był nominowany do nagród Gdynia oraz Silesius. Grał w zespołach AGD, Pustki i Indigo Tree. Książka pt. Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek zawędrowała...

Jak uczyłem się zachwycać

Czasami zachwyt jest jak zachłyśnięcie się wodą podczas pływania. Trzeba na niego uważać, bo bardzo często ściąga na dno i hamuje inne doznania. Zachwycając się, należy zawsze pamiętać o oddychaniu.

Wyobraźnia to niebezpieczne narzędzie, dlatego używam jej tylko w zamkniętych i dobrze znanych pomieszczeniach. Wszystko po to, żeby nie obrzydzić sobie życia.

Pudełko po pralce było jednym z najważniejszych nauczycieli, jakich miałem. Uprosiłem rodziców, żeby go nie wyrzucali, tylko podarowali mi na urodziny, i tak w wieku siedmiu lat stałem się posiadaczem ciemności.

Wchodziłem do niego, zamykałem drzwi złożone z czterech części i siedziałem. Oswajałem mrok, a on oswajał mnie. To było miejsce, w którym byliśmy zdani na siebie dobrowolnie, więc żadnemu z nas nie wypadało się bać. Poza tym uspokajała nas świadomość, że na zewnątrz jest jasno. Powietrze pachniało świeżą tekturą i z każdym oddechem go ubywało (tak przynajmniej to sobie tłumaczyłem). Dzięki temu zrozumiałem, że ciemność jest nieśmiertelna. Był to pierwszy przełomowy moment w moim życiu, bo odkąd przestałem się bać, że mrok umrze, nie zasypiałem przy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka zachwytu