Michel Houellebecq to artysta. Nie jest dziennikarzem, politologiem czy badaczem religii. Gdy pytamy o jego stosunek do islamu, powinniśmy o tym pamiętać. Jest to pisarz tworzący fikcyjne opowieści. Ma więc pełne prawo do prowokacji, przerysowania, denerwowania czytelników. W zasadzie zgadzam się z jego poglądami dotyczącymi islamu, choć widzę w nich niekiedy właśnie pewną przesadę.
Jego Uległośćzawiera dość przerażającą futurystyczną wizję przejęcia władzy we Francji przez islamistów. Mało realistyczne wydaje mi się umiejscowienie tych zdarzeń w niedalekiej przyszłości – w książce kandydat Bractwa Muzułmańskiego wygrywa wybory prezydenckie już w…