Pisać o antysemityzmie w polskim Kościele? Pierwsza reakcja: nie, nie jest to temat dla mnie. Czuję opór, bo pisałbym z zewnątrz. Bardzo nie lubię pouczania przez osoby spoza Kościoła w stylu „ja wam powiem, na czym polega prawdziwy katolicyzm”. Taka postawa wydaje mi się żenująca. Niech negatywnie piszą katolicy, którzy swój Kościół znają od środka. Po chwili przychodzi jednak myśl inna. Może powiem coś, co dla katolików nie jest oczywiste? A przy tym zachowam życzliwość i powstrzymam się od pustego pouczania? Doświadczenia historyczne sprawiły, że w Polsce spotyka się podejście, które antysemityzm rozumie jako zabijanie Żydów. Wtedy można z czystym sumieniem utrzymywać, że nic takiego nie ma u nas miejsca. Tym sposobem myślenia kierował się zapewne kard. Józef Glemp, kiedy podczas ceremonii otwarcia Kongresu Teologów Polskich w 1989 r. mówił: „Prawda jest taka, że u nas w Polsce (…) nie ma antysemityzmu. Naprawdę nie ma”. Brak wyczucia innych wymiarów i sposobów ekspresji postaw antyżydowskich można wręcz uznać za specyficzną formę antysemityzmu. Innym przekonaniem, którego konsekwencje są dla wielu katolików trudne do uchwycenia, a oczywiste dla wszystkich mniejszości religijnych, jest utożsamianie Polaka z katolikiem. Wspominając o tym, nie próbuję…