Subskrybuj
profesor filozofii, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kieruje Katedrą Etyki Szczegółowej. Autorka książek i artykułów poświęconych etyce i bioetyce; wydała m.in. Bioetyka i ryzyko. Argument „równi pochyłej” w dyskusji wokół osiągnięć współczesnej genetyki (2000) oraz...

Kreacja i rekonstrukcja

Nie jestem zwolennikiem metod wspomaganej prokreacji, co nie znaczy, że wszystkie argumenty podawane przez podzielających moją opinię autorów wydają mi się słuszne. Jednym z tych argumentów jest zarzucanie człowiekowi doprowadzającemu do poczęcia ludzkich istot w warunkach laboratoryjnych przejmowanie roli przysługującej jedynie Bogu, w literaturze przedmiotu określany najczęściej mianem argumentu „z odgrywania roli Boga” (<i>playing God</i>).

W dyskusjach bioetycznych argument ten pojawił się już w momencie dyskusji nad dopuszczalnością środków antykoncepcyjnych, a zyskał na sile w perspektywie praktykowania metod in vitro oraz projektów klonowania człowieka i badań nad komórkami macierzystymi. Wbrew pozorom nie jest to argument stricte teologiczny. Spośród wymienianych wersji argumentu tylko pierwsza nawiązuje wprost do teologii. Zgodnie z nią, (1) interesujące nas metody wspomaganego rozrodu są niedopuszczalne z uwagi na przypisywanie sobie przez człowieka Boskich prerogatyw. Kolejne wersje argumentu zwracają uwagę na (2) działanie wbrew naturze, (3) niewłaściwe szacowanie jakości ludzkiego życia oraz (4) przeprowadzanie manipulacji, których skutków człowiek nie jest w stanie przewidzieć1. Zanim zastanowimy się nad „kreacyjnymi” możliwościami człowieka, o których mowa w pierwszej wersji argumentu, przyjrzyjmy się pokrótce pozostałym jego wersjom. Dyskusja nas rozumieniem natury i jej ewentualnym normatywnym…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dzieci Boże z probówki. Chrześcijanie wobec in vitro