Z ogromnym trudem przychodzi nam jako zbiorowości zrozumienie, że prawo stanowione nie musi być ucieleśnieniem całej moralności, a jego rolą nie jest pomagać obywatelom w osiąganiu doskonałości moralnej. Tylko państwo powołane po to, by służyć określonej jednostce, klasie lub grupie wyznaniowej może troszczyć się o dobro takie, jakim sobie je wyobrażają. W państwie demokratycznym prawo może i powinno wyznaczać granice, których nikomu przekroczyć nie wolno. Żeby były godne ochrony, granice muszą być precyzyjnie wytyczone. Granice niewyraźne muszą stać się przyczyną wojen. Dotyczy to zarówno państw jak i prawa. Tam, gdzie zachodzi istotna rozbieżność między zapatrywaniami moralnymi znacznej części obywateli, prawo demokratycznego państwa powinno być ostrożne, by nie rodzić konfliktów i nie zmuszać obywateli do życia wbrew wyznawanym ideałom. Prawo demokratycznego państwa zakazuje tego, co jest absolutnie nie do przyjęcia w życiu zbiorowości. Resztę zostawia sumieniom obywateli. Ponieważ Polacy rozmaicie oceniają leczenie niepłodności, ustawodawstwo nie powinno wyrażać opinii moralnych jednej grupy światopoglądowej czy wyznaniowej. Gdyby tak było, służyłoby tylko części…
Filozof, etyk i bioetyk, prof. w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik studiów magisterskich bioetyka na Uniwersytecie Warszawskim, adiunkt w Zakładzie Bioetyki i Humanistycznych Podstaw Medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, redaktor naczelny rocznika „Etyka”; członek Krajowej...