„Łaźnie, wino i Wenus niszczą nasze ciała, ale łaźnie, wino i Wenus to nasze życie” – powiadali Rzymianie. Nie bez powodu tę listę trzech życiodajnych symboli rozpoczynają właśnie termy. W wielu poważnych kwestiach Rzymianie mieli inne zdanie niż Grecy, ale w niewielu różnica ta była tak wyraźna. Choć pierwsze rzymskie łaźnie budowano na wzór greckich balaneionów, bardzo szybko miejsca te zaczęły spełniać całkowicie odmienną rolę. Grekom służyły za ochłodę w sportowych zmaganiach podejmowanych ze ściśle religijną powagą i oddaniem, Rzymianom tymczasem niezbyt męczące gry na wolnym powietrzu umilać miały równie uświęconą, wielogodzinną kąpiel. I tak jak Grecy dobudowywali niewielkie łaźnie do gigantycznych gimnazjonów, tak Rzymianie obok potężnych łaźni wystawiali skromne palestry. Rzymskie umiłowanie gorących kąpieli szybko stało się pożywką dla żartów, którymi wysportowani Grecy wyśmiewali zniewieściałość obywateli Rzymu.
Zanim jednak przestąpimy próg rzymskich term, by przyjrzeć się, co to za miejsce, i by zrozumieć, że sama kąpiel to tylko jeden, ważny, ale nie jedyny powód, dla którego szanujący się obywatel rzymski potrafił spędzać w łaźniach długie popołudniowe godziny, podglądnijmy pokrótce zabiegi higieniczne, których dokonywano poza termami.
Bo z samego rana Rzymianie myć się nie mieli zwyczaju. O ile polegać możemy w tej kwestii na literackich źródłach, sądzić należy, że poranna toaleta – jeśli rozumieć przez nią odświeżenie większych partia ciała – nie była stałym elementem porządku dnia[1]. Nawet wówczas, gdy najbogatsi obywatele dysponowali prywatnymi łazienkami, służyły one najczęściej do obmywania twarzy, rąk i stóp – a więc tych części ciała, które w naturalny sposób pozostawały niezasłonięte: tak w dzień, jak i w nocy. Nic nam bowiem nie wiadomo, by Rzymianie układając się do snu zmieniali cokolwiek w swojej garderobie spodniej, wierzchnią jedynie odkładając na bok i zzuwając sandały. Nie ma powodów by nie wierzyć Senece, że jego przodkowie myli się w całości jedynie w nundiny (a więc raz w tygodniu)[2]? Jeśli rzecz porównać z częstotliwością…