Ujawnił swój homoseksualizm w e-mailu. Znałem go na tyle długo, że nie pamiętam, kiedy się poznaliśmy, a ostatnio sporo pisywaliśmy do siebie o życiu, o przyszłości – o tym, o czym na ogół dyskutują oddaleni od siebie przyjaciele. Gdzieś na marginesie wspomniał, że boryka się z pewnymi dotkliwymi problemami, z którymi musi sobie sam poradzić. W odpowiedzi poprosiłem o wyjaśnienia – i wtedy powiedział mi o tym. W ciągu ostatnich trzech lat „Krzysztof” (tak będę go nazywał) czuł wyraźny pociąg do innych mężczyzn – zwłaszcza do dawnego kolegi ze szkoły średniej. Jakieś zadurzenie, a może fascynację. Cokolwiek to było, wiedział, że nie jest to zdrowe. I choć – jak tłumaczył – nigdy nie dał temu pociągowi upustu, rodziły się w nim fantazje i żądze, których nie chciał. Powziął zatem…