Wulkany – sekretne łącza między wnętrzem a powierzchnią ziemi, coś w rodzaju geologicznych smoków – są tajemnicze i niebezpieczne: to dość, by się nimi interesować. A w Europie królową wulkanów jest Etna, bo najwyższa i niestrudzenie czynna. Od starożytności pobudzała poetycką wyobraźnię i badawczą dociekliwość tak skutecznie, że na początku lat sześćdziesiątych I w. Seneka pisze do Lucyliusza: Cóż miałbym ci dać, byś nie opisywał Etny w swych wierszach, byś nie poruszał tego wspólnego dla wszystkich poetów tematu? Okoliczność, że omówił go Wergiliusz, wcale nie przeszkadzała, by mimo wszystko zajął się nim Owidiusz. Obydwaj zaś bynajmniej nie zrazili Sewerusa Korneliusza. Także wszystkim późniejszym poetom miejsce to wydało się doskonale nadające się do opisu, a ci, którzy zrobili to wcześnie, nie zagarnęli – moim zdaniem – wyłącznie dla siebie wszystkiego, co można było…
Tłumaczka literatury niemieckojęzycznej, eseistka, autorka m.in. książek Rubryka pod różą (2007), Jak być artystą. Na przykładzie Thomasa Manna (2011), Dziwna rzecz – pisanie (2012).