Gołdap, początek sierpnia 2007 roku. Dzwoni komórka. Jedna z kobiet odbiera telefon, odchodzi na bok i mówi do słuchawki: „Przywieź mi biały sweter i te spodnie w paski…” „…spodnie ze sztruksu bordowe, koszulę flanelową, może być Taty, papier toaletowy, ile macie. I aksamitkę zieloną do włosów, jest u mnie w szafie…”, prosiła o potrzebne rzeczy w liście do rodziny inna kobieta, którą zimą 1982 roku przywieziono do tego samego budynku. Jak wszystkie pozostałe, które wtedy tu zamieszkały, nie przyjechała na turnus. W nocy z dwunastego na trzynastego grudnia 1981 zabrano ją z domu i osadzono najpierw w areszcie śledczym. Obskurna cela, więzienny rygor i funkcjonariusz, od którego dostała w twarz. Po dwóch tygodniach, razem z kilkoma innymi kobietami, została wsadzona do „suki”. Jechały zmarznięte, głodne i przerażone, że wiozą…