Subskrybuj

Mój przyjaciel Goślicki

Był dzieckiem Gombrowicza. I bliskim krewnym Franza Fischera. „Zdejm twarz, pokaż maskę” – mówił. „Nie ja to wymyśliłem, ale mógłbym”.

Miał rację. Prawie zawsze miał rację, ale swoje racje wygłaszał w sposób tak arogancki i złośliwy, że najczęściej były nie do przyjęcia. W dodatku grasejował i stroił miny. Najchętniej wyrażał się za pomocą paradoksów. Pióro miał znakomite, ale pisał całkowicie niezrozumiale. Posiadał ogromną wiedzę, był oczytany we wszystkim, przeuczony. Znaliśmy się pięćdziesiąt lat; za naszej wspólnej młodości znajomi nazywali go Rudą Zarazą. Mało przystojny, miał niezwykłe powodzenie u kobiet. Był także mistrzem przyjaźni; jak to robił, nie zgłębiłam do tej pory, bo wszystkich…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Szkoła przymusu czy szkoła dialogu?