Historia myśli przekładowej jest tak trudna do wyłożenia, że zamiast pisać wstęp, rozsądek nakazuje odesłać osoby zainteresowane subtelnościami myśli translatologicznej do źródeł. Dajmy na to czwartego wydania antologii studiów nad przekładem pod redakcją Lawrence’a Venutiego – książki uchodzącej za intelektualnie seksowną, choć z uwagi na jej objętość mało poręczną. Zgromadzone w niej teksty to klasyka. Choć mogą się przydać, poszerzyć rozumienie przekładu nie jako zdrady oryginału, lecz jako twórczego dzieła, lustra, w którym odbijają się realia kultury docelowej – monologowałam, hobbystycznie wertując opasły tom – jakoś żaden z nich nie przewidział intrygi organizującej akcję Extinction of Irena Rey autorstwa Jennifer Croft!
Wymieranie Ireny Rey, bo tak brzmi tytuł w polszczyźnie Kai Gucio, to książka przedziwna. Wciskając pełen gaz groteski, amerykańska tłumaczka i wykładowczyni literatury opowiada o grupie tłumaczy.
Początkowo nie znamy ich z imienia, są skojarzeni z językami ich przekładów (jest więc Angielska, Francuska, Szwedzki itd.). W serii kuriozalnych perypetii próbują oni przetłumaczyć nieobecny oryginał. Spoiwem całości (oraz miejscem wydarzeń) jest ekosystem lasu pierwotnego, „oryginał” wśród lasów niepierwotnych. Tam właśnie, wśród grzybów, stanowiących „zjednoczoną i komunikującą się całość, tkaninę, w której znajdują się bobry, świerszcze i łosie”, zaczyna się metatekstowa gra. Czy stawką będzie w niej widzialność tłumaczy, a może, kto wie, nawet przejęcie autorstwa? Zapytana w wywiadzie dla „The Paris Review” o początki jej drogi przekładowej, Croft opowiada o monolingwalnej Tulsie w stanie Oklahoma, skąd pochodzi. Natomiast jej doktorat, obroniony…