Subskrybuj
Jarosław Figura fot. Krzysztof anin Kuzko
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Co się stało z Mają?

Widzom trudno zamknąć oczy, chociaż mają serdecznie dosyć: niewygodnej szkolnej ławki, na której siedzą, inscenizowanej na scenie przemocy, walających się strzykawek, gniecionych puszek...

Świat Jarosława Figury – polonisty, aktora i reżysera z Lublina – ma wiele ścieżek i zakamarków. Wypełniają go obrazy Weissa czy Mehoffera, ale także sztuka o Bracie Albercie. Wystawy przygotowywane dla muzeów oraz spektakle z udziałem zaleczonych alkoholików, wyciągniętych spod mostów i innych nor kryzysu bezdomności. Są adaptacje bajek dla dzieci i teatr nazywany przez Figurę terapeutycznym, dzięki któremu udało mu się spotkać ludzi, których „teatr uleczył”.

– Zrobiłem już ponad 40 spektakli, ale jestem raczej wymyślaczem niż reżyserem – stwierdza dawny aktor Sceny Plastycznej KUL, stworzonej ponad pół wieku temu w Lublinie przez Leszka Mądzika. – Moim zapleczem jest nie tylko warsztat teatralny czy inne umiejętności artystyczne. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że większość tego, co robię w teatrze, bierze się z serca i z doświadczenia. Wyłapuję znaki: czego inni ode mnie oczekują, co ja mogę dla nich zrobić.

Ze Sceną Plastyczną Mądzika związał się w 1991 r. Napisał pracę magisterską na ten temat, a potem angaż aktorski łączył z obowiązkami dyrektora technicznego. Mądzika intrygowały możliwości plastyki, przestrzeni i światła. Obywał się jednak bez słowa – na jego scenie przez 56 lat (teatr zawiesił działalność po śmierci założyciela w marcu 2025 r.) padło ich niewiele. Nigdy też aktorzy jego spektakli nie wychodzili do braw.

W spektaklach Figury są ukłony, aplauz, a nawet odrobina lekkiego haju czy może uniesienia, kiedy młodzi ludzie poczują, że uczestniczą w wydarzeniu niezwykłym, które ich zmieniło. Być może także odbiorców. Jest reżyseria świateł i oprawa muzyczna. Bez intrygującej zmysły otoczki widzowie być może nie chcieliby słuchać treści niesionych przez słowa, bo te dotyczą uzależnień, odrzucenia i samotności, zawiedzionych nadziei, rozczarowania sobą. Podczas spektaklu widzom ma być źle albo chociaż niewygodnie. Za to później ma być dwa razy lepiej niż wtedy, kiedy dla wygody czy z tchórzostwa ukrywali problemy, z którymi nie mieli odwagi się zmierzyć, np. hejt.

Nitki czyli bluzgi

– Pokaż, jak się denerwujesz, np. przed sprawdzianem – zachęcał Figura. – Obgryzasz paznokcie?…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ile nas dzieli od szczęścia