Kolarstwa szosowego nie da się uprawiać „trochę”. Nie wystarczy 30-kilometrowa runda raz w tygodniu. Jak cię wciągnie, to szybko będziesz chciał więcej. Nie 30, ale 50 km. Nie raz, ale trzy razy w tygodniu. Codziennie? Prawie codziennie, z tym że już nie 50, ale i 100, 150, jeśli znajdziesz czas. Jeździsz więcej i coraz większy jest teren, który staje się „twój”. „Twój” na bardzo specyficzny, kolarski sposób. Najpierw mijam kapliczkę. Drewnianą, wyrytą całkiem niedawno, bo jakieś 15 lat temu. Prawdopodobnie przez jednego z sąsiadów. Czasem ktoś się przy niej modli, lecz częściej siedzą tu jakieś tutejsze dzieciaki. Czasem coś palą, czasem może i piją. Może spotykają się na randki. Widząc je, próbuję w głowie odpowiadać sobie na te pytania, jednak najczęściej nie zdążam z odpowiedzią, bo dojeżdżam już do Strażnicy, a Strażnica nieustannie uruchamia mi inne wspomnienia. Ile…
Komik, stand-uper, w TVP 2 z Wojciechem Fiedorczukiem prowadzi program Niepewne sytuacje. Kolarz amator. Autor i współzałożyciel serwisu Kultura kolarska