Wraz z przedłużającym się pobytem w szpitalu w jej sali zbierało się coraz więcej rzeczy. Pojemniki z jedzeniem i owoce w lodówce, nożyk do obierania w szufladzie, torebka miętowych cukierków, mała ramka na stoliku obok łóżka. Na fotografii staliśmy obok siebie: dziesięcioletni ja i trzydziestoośmioletnia mama. Ona w czapce absolwentki opierała się o jakiś pomnik, a ja ubrany w dżinsowe ogrodniczki stałem obok z kwaśną miną. Na wszystkich zdjęciach z tamtego okresu jestem niezadowolony. Może po prostu urodziłem się z takim zjebanym charakterem. Obok ramki leżały dwie moje książki wydane w tym roku. Były przeznaczone dla odwiedzających – mama nigdy ich nie czytała, a wręcz obsesyjnie unikała wszystkiego, co kiedykolwiek napisałem. Tłumaczyła się potem, że ze względu na swój wiek nie widzi dobrze liter, ale doskonale wiedziałem, jaki był prawdziwy powód. Kiedy miałem dziewiętnaście lat, wygrałem konkurs literacki zorganizowany przez gazetę uniwersytecką. Nagrodą było stypendium o wartości miliona wonów, a mój znajomy z roku, który pracował w redakcji jako stażysta, zdradził mi, że praktycznie nie ma konkurencji. Brakowało mi wtedy kasy na picie, więc napisałem opowiadanie o pięćdziesięciolatce z kompleksami na punkcie swojego słabego wykształcenia. Zdobyła więc dwa tytuły licencjata na studiach online, a potem wszystko, co miała, zainwestowała w edukację swojego dziecka. Była to wtedy najbliższa mi historia, którą mogłem spisać. Doceniono moje wnikliwe charakterystyki postaci i przyznano mi pierwsze miejsce. Mama skądś się o tym dowiedziała (zapewne z głównego źródła wszystkich plotek: kościoła) i dorwała pismo, w którym wydrukowano moje opowiadanie. Kolejne trzy noce przepłakała. „Nie mogę uwierzyć, że tak cię skrzywdziłam, że tak bardzo cię wykorzystałam…” Lamentowała tak głośno, że słyszałem to przez zamknięte drzwi. Krzyczałem, że to tylko opowiadanie, że wszystko jest zmyślone, ale nie docierało to do niej. Od tamtej pory nie ruszyła już niczego, co napisałem. Nawet leżących na podłodze zadań do szkoły i notatek. – Myeonghui powiedziała, że spodobała jej się twoja książka. Kupuje wszystko, co napiszesz. Ona zawsze była najmądrzejsza z nas…
Koreański pisarz. Jego anglojęzyczna powieść, której fragment prezentujemy, dziewięć razy trafiała do dodruku i znalazła się również na longliście nagrody International Booker Prize