Subskrybuj
Agnieszka Mysakowska fot. Maciek Jaźwiecki/Muzeum POLIN
Agnieszka Mysakowska fot. Maciek Jaźwiecki/Muzeum POLIN
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Moje dzieci i moi Żydzi

Nauczycielka historii w pewnym małym mieście marzy o tym, żeby zorganizować Marsz Pamięci. Żeby pojawił się tłum, jak na Boże Ciało, a każdy z uczestników miał wpiętą wstążkę z imieniem i nazwiskiem jednego z dawnych współmieszkańców, o którym nikt już nie pamięta

W miejscu po dawnej synagodze Agnieszka Mysakowska, nauczycielka historii w II Liceum Ogólnokształcącym im. Janusza Korczaka w Wieluniu, urządza wyliczankę. „Liczcie do trzech, co trzeci z was kuca” – prosi uczniów zebranych wokół kamiennego cokołu. Odliczają na głos pewnym głosem, a po każdym „trzy” ktoś zniża się poza zasięg wzroku stojącego człowieka.

„Wyobraźcie sobie, że każda trzecia osoba z waszej grupy znika – mówi Agnieszka, kiedy ostatnia trójka kucnęła. – Ktoś daleko stąd zdecydował, że one nie mają prawa do życia. Jak czujecie się bez nich?” „

Jak to nie ma ich?” – ktoś próbuje polemiki.

„No, po prostu nie ma. Na dodatek wszyscy szybko o nich zapominają, jakby nigdy ich tutaj nie było” – dopowiada Mysakowska.

Tak właśnie zniknęli wieluńscy Żydzi: 1/3 z blisko 15 tys. mieszkańców miasta przed 1939 r. W pierwszych powojennych miesiącach z obozów wróciło najwyżej 80 osób. Tylu zapamiętała Miriam Geve, jedna z ocalonych, zaznaczając, że wszyscy oni byli „młodzieżą”. Nie było dzieci ani osób dojrzałych czy starszych. W liście, który napisała do Muzeum Ziemi Wieluńskiej na początku lat 90., zaznaczyła, że wszyscy ocaleni wyjechali z rodzinnego miasta po zamordowaniu siedmiu z nich przez partyzantów jednej z „wędrujących band”, bo te „wystawiły sobie za cel wymordować tę małą garstkę Żydów, których Niemcy nie zdążyli zgładzić”.

Gdy ostatni z nich spakował walizkę (a może raczej niepozorny tobołek) i pierwszą okazją wyjechał do większego miasta, licząc na wydostanie się z Polski, zakończyła się żydowska historia Wielunia. Trwała od co najmniej 1537 r., kiedy ziemia wieluńska należała do prywatnych dóbr królowej Bony Sforzy.

Teren po synagodze, zburzonej podczas nalotu dywanowego Luftwaffe rozpoczętego o świcie 1 września 1939 r., po którym 70% Wielunia stało się pogorzeliskiem i ruiną, włączono do parku. Na miejscu portyku ozdobionego czterema kolumnami, bimy i trójkątnego tympanonu znad…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Historie, z których się składasz