Niebo powoli szarzało, zmiatając z siebie migoczące blado gwiazdy i robiąc miejsce słońcu, które za dnia miało prażyć ciemne ramiona żołnierzy króla Chaldejczyków Nabuchodonozora, a jego judzkich niewolników, zbitych w senne gromady, gdzie jeden zgięty kark krył się pod drugim, powalać w rozognione piaski pustyni, od których skóra ich syczała jak przypiekana na blasze. Nastał poranek po wieczorze dnia pierwszego, jom riszon, był siódmy dzień wiosennego miesiąca nisan. Rogate żmije, które na noc pogrzebały się pod skałami, wypełzały na łowy, parskały konie, dogasały ogniska, a czarne namioty, domy z włosia, beit sha’ar, ustawione olbrzymim kołem, wyłaniały się z mroku. W ich kręgu spoczywali niewolnicy: jedni, ubrani w same suknie z bisioru, trzęśli się od chłodu, przywierali do swoich towarzyszy albo, jeśli ktoś je ze sobą prowadził, do zwierząt, od których biło ciepło, pozostali kładli się w tlących się popiołach; inni, okryci wielbłądzimi skórami albo płaszczami z owczej wełny, niemrawo dźwigali się na łokciach, ocknąwszy się z twardego snu. Gdzieniegdzie szeptano, ale co szeptano, czy poranne modlitwy, szacharit, czy groźne przekleństwa, nikt nie umiał poznać, szepty bowiem zagłuszał powszechny ryk kiszek, które skręcały się z głodu. Zakwiliło dziecko, po nim następne, rozniósł się odór nieczystości i zaszumiało jak w roju, a strażnicy równocześnie zerwali się z miejsc nocnego czuwania, podzwaniając żelaznymi płytkami na skórzanych kamizelach i szczękając sztyletami. Obudzeni powstałym gwarem, roztarli zaropiałe powieki i przeciągnęli się także dwaj młodzi Judejczycy, którzy z siedmiotysięcznym tłumem zmierzali do Babilonu, ci jednak nie do pomocy przy odbudowie E-temenanki, zigguratu boga Marduka, ale do służby w królewskim pałacu. Danielu, Danielu, rzekł Abed-Nego, do niedawna nazywany Azariaszem, do niedawna, to znaczy do upadku Jerozolimy, kiedy to nadzorca nadał mu imię Abed-Nego. Pomódlmy się, odparł Belteszassar, zwany do niedawna Danielem, i pokazał na namiot nadzorcy, stojący w pobliżu. Potem obaj zanucili…
Prozaik, promotor literatury. Ukończył edytorstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował w „Twórczości” opowiadaniem Agresty. Publikował także w „Fabulariach”, „Kontencie” i „Frazie”. Dwukrotnie (w 2020 i 2021) został finalistą „Pierwszej książki prozą” Biura Literackiego. Mieszka w Krakowie.