Subskrybuj
„Aktywność fizyczna jest niezwykle istotna, bo nasze ciało w bezruchu staje się nieżywe i trudno nawiązać z nim kontakt”. Na zdjęciu ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha fot. George Karger/Getty
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opiekunka rubryki "Wśród możliwości"

Ciało jest od życia, nie od wyglądania

Zadbane ciało to ciało zdrowe, takie, którego potrzeby są zaspokojone. Wiemy, kiedy potrzebuje jeść, kiedy brakuje mu ruchu, kiedy pragnie bliskości i dotyku, a kiedy relaksu i odpoczynku

Robi się coraz cieplej, wkrótce rozpocznie się okres wakacyjny. To czas, kiedy mocniej powraca temat ciała i wiążących się z nim często wstydu i kompleksów. Pamiętam, jak bliska osoba właśnie w takie ciepłe miesiące wyznała mi, że pierwszy raz od dzieciństwa odważyła się włożyć szorty. Czy brak akceptacji dla swojego wyglądu to powszechny problem?

Bardzo, zwłaszcza wśród kobiet, choć być może to przekonanie wynika z faktu, że pracuję głównie z nimi. Myślę, że nie mamy łatwych czasów dla ciała. Oprócz tego, że towarzyszą nam kompleksy, żyjemy w kulturze narcystycznej, która sprowadziła ciało do aspektu wyglądu. Przyjęło się, że ciało ma być ładnym obrazkiem. I to jest zwykle pierwszym kryterium oceny człowieka.

Jak to wpływa na naszą relację z ciałem?

Niejednokrotnie sprawia, że albo jesteśmy z ciałem w relacji przedmiotowej i przemocowej, albo pielęgnujemy i afirmujemy je wręcz w obsesyjny sposób, niekoniecznie tak, jak by tego rzeczywiście potrzebowało. Problem braku akceptacji dla własnego wyglądu oczywiście mocno podkręcają kultura i media społecznościowe, w których jesteśmy osadzeni. Wraz z koleżankami po fachu zastanawiamy się czasem, co takiego się wydarzyło przez ostatnie dekady, że kobietom udało się już często wyzwolić z więzienia, jakim były przypisane im na sztywno role społeczne matek i żon, a trafiły do więzień związanych z obrazem swojego ciała.

To znaczy?

Chodzi o to, że łatwo ulegamy kompleksom, frustracjom, obsesji piękna kreowanej przez branże modowe czy kosmetyczne. Mimo swojej wiedzy, długoletniej pracy nad sobą i osadzenia w sobie nadal czasem mierzę się z tym, że pojawia się w mojej głowie myśl: „Masz 48 lat, może to najwyższy czas, żeby coś w sobie zmienić, ulepszyć”. Muszę się pilnować, żeby jej nie ulegać.

Na ile remedium na te bolączki mogłaby być ciałopozytywność? Ten ruch, zakładający, że każdy człowiek powinien mieć pozytywne wyobrażenie o swoim ciele, choć korzeniami sięga lat 60. XX w., kiedy to zaczęto zauważać rosnącą dyskryminację związaną z niewpisywaniem się w tzw. kanony piękna, zdążył już zadomowić się w naszym myśleniu. Na pewno jest mocno obecny przynajmniej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie