Jeśli po takim dictum potomek nadal nie przejawia zainteresowania lekturą, należy odstawić książkę na niedostępną półkę, dając się uprzednio przyłapać z rumieńcem podczas pokątnego jej przeglądania. Gwarantuję, że w ciągu co najwyżej 24 godzin dziecko po książkę sięgnie i zacznie ją czytać.
Oczywiście nie chodzi o to, by bezrefleksyjnie zachęcać nasze potomstwo do lektur rzeczywiście niedostosowanych do jego możliwości poznawczych. Zdarza się przecież, że młoda osoba weźmie sobie z półki tom, z czytania którego nic poza zniechęceniem nie wyniknie. Pamiętam, jak kiedyś w krańcowym znudzeniu, mając…