Ta dziewczyna zaczęła pisać do mojego starszego syna. Znali się od przedszkola, ale po szóstej klasie trafili do różnych szkół. „Co tam?” – takie było jej typowe otwarcie; a następnie: „Co porabiasz?”. Czasem pisała i pisała, nadmuchując kolejne kolorowe balony z wiadomościami na ekranie telefonu mojego syna. Nie mogłem do końca ustalić, jak on się z tym czuł. Był mile połechtany, myślałem, i lekko zawstydzony; rozbawiony; zirytowany; być może sam niezdolny do tego, żeby uchwycić, co czuje. Przez ponad połowę jego życia ta dziewczyna była dla niego tylko źródłem mieszanki znudzenia, irytacji i obojętności, z jaką mali chłopcy traktują swoje koleżanki z klasy (i vice versa). Jednakowoż była ładna, a ich niedawne oddzielenie z pewnością rozproszyło część quasi-kazirodczego tabu, przez które dotąd byli dla siebie nieatrakcyjni. Reakcja mojego syna na jej wiadomości była konsekwentna i niezmienna: gasił ją. „Nic”, odpisywał. „Jestem zajęty. Nie mogę teraz gadać, pa”. Wraz z żoną próbowaliśmy narzucić pewne ograniczenia na pisanie wiadomości przez internet jako nową praktykę, która pojawiła się w życiu naszej…
Amerykański pisarz, laureat Nagrody Pulitzera w dziedzinie literatury oraz nagród Nebula i Hugo. Autor takich powieści, jak Cudowni chłopcy, Niesamowite przygody Kavaliera i Claya, Związek żydowskich policjantów, Poświata i Telegraph Avenue. W 1993 r. poślubił...