Subskrybuj
Ilustracja: Maria Regucka
Ilustracja: Maria Regucka
Ur. w 1996 r. na Śląsku. Autor fikcji, dramaturg, krytyk filmowy i redaktor „Stonera Polskiego”. Debiutował powieścią Trash Story (Ha!art, 2022). W 2023 r. w Filtrach ukazała się jego druga książka Dwie powieści ruchu. Współrealizował projekty teatralne m.in. w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu, Teatrze Polskim w Bydgoszczy i warszawskim Nowym...

Zabicie Głupka przez Zwyrola 

Skok na główkę z jednoczesnym koziołkowaniem. To jego czas. Czuł, jak przecina powietrze, jak leci bezwładnie, koziołkując, ale z przekonaniem, że potrafi latać.

LEGENDA O GŁUPKU 

Pewnego rana, po serii niepokojących snów, Głupek obudził się z przekonaniem, że potrafi latać. Nic tego nie zapowiadało i nikogo o to nie prosił. Po prostu wstał z wyrka jako istota latająca. Nie chciał się tym z nikim dzielić. To była jego sprawa, jego nowa moc. Starowinka Karolina zaparzyła mu zbożowej kawy, a on siorbał i opowiadał o niepokojących snach, które miał tej nocy. Udawał, że nic nie zaszło, że jest jak dawniej, że po prostu wstał, coś złego mu się śniło, a teraz zaspany pije kawę, za którą, swoją drogą, serdecznie dziękuje. Miał piętnaście lat i nad jego górną wargą pojawił się czarny puszek, który szarpał, podkręcał, miętosił, drapał albo oglądał w lustrze. Po aferze w kościele nie sprawiał mamie większych problemów, ale przynosił ze szkoły złe oceny, niczym się nie interesował i był zamknięty w sobie. Starowinka się martwiła. Miał może z dwóch kolegów i ani jednej koleżanki. Nie interesowały go telewizja ani komputery, przestał oglądać piłkę nożną, miał w dupie Adama Małysza i wejście Polski do Unii Europejskiej. Karolina robiła jajecznicę, a on w milczeniu badał swojego pierwszego wąsa i myślał o lataniu. Latanie będzie tylko jego. Otwiera się przed nim piękny świat, ale dla własnego bezpieczeństwa musi go zachować w tajemnicy. Nie mógł się doczekać pierwszego razu. Smarował sobie kromki masłem i wszystko skrupulatnie obmyślał. Zapowiadało się na pierwszą ucieczkę z chałupy – chciał być sam na sam z lataniem, swoją nową mocą. Tamtego dnia jak zwykle poszedł do szkoły. Kiedy wysiadał z autobusu, pomyślał, że chodzenie tam to tylko określona liczba gestów, które ciało musi wykonać, aby bezpiecznie i bezmyślnie przetrwać kilka godzin. Jego ciało siedziało w ławce, zgłaszało obecność, dostawało jedynki i huśtało się na krześle. On był gdzie indziej, już sobie latał. Po lekcjach poszedł w stronę dworca. Na miejscu przeliczył pieniądze, zamówił sobie w budzie wielką bułę z frytkami, kupił wodę mineralną i bilet na autokar do Mazaków, na oko cztery godziny drogi. W Mazakach była jedyna skarpa, o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rytuały. Jak zwolnić i żyć uważniej