Subskrybuj
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz fot. Wojciech Olszanka/East News
Ilustracje: Aleksandra Stanglewicz fot. Wojciech Olszanka/East News

Netsuke z szylkretu

Widziałam, jak zagraniczna studentka w hidżabie odchodzi z laleczką kokeshi przyciśniętą do piersi, widziałam nowego właściciela kobaltowego wazonu, a także młodego człowieka w okularach lenonkach usiłującego zmieścić w koszyku rowerowym kilkadziesiąt płyt z zachodnią muzyką sprzed pół wieku, ale mnie interesował tylko ten jeden przedmiot. Musiał tu być. Łudziłam się, że znajdę to, czego nie pamiętam.

Nie pamiętam, co jeszcze stało w witrynie starej tokijskiej kawiarni oprócz wazonu ze zmieniającą się kompozycją kwiatową, porcelanowej filiżanki wypełnionej plastikową kawą o zmętniałej powierzchni i laleczki kokeshi z prefektury Gunma. Filiżanka, kokeshi w czer­wonym kimonie i kobaltowy lśniący wazon w stylu europejskim, który uważaliśmy za raczej brzydki, ale jednocześnie pasujący do reszty w ten przedziwny sposób, w jaki, co do czego zgadzaliśmy się oboje, obiekty wchodzą w estetyczną relację tylko w Japonii. Przedmioty z róż­nych bajek i ludzie, którzy nigdzie indziej by na siebie nie wpadli. Tak było. Ustawione obok siebie, patrząc od lewej: kokeshi, lekko schowana za nią filiżanka i na pierwszym planie wazon, w którym w zależności od pory roku umieszczano inne bukiety. Obojgu nam najbardziej podobały się kwitnące…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Cieszyć się kruchością życia