Polskiemu czytelnikowi Caparrósa specjalnie przedstawiać nie trzeba, bowiem Głód (oryginalnie wydany w 2014, u nas dwa lata później nakładem Wydawnictwa Literackiego i w tłumaczeniu Marty Szafrańskiej-Brandt) okazał się dużym wydarzeniem, został dostrzeżony, doczekał się wielu omówień i wywołał dyskusję o problemie niedożywienia znaczącej części ludzkości oraz systemie, który na taką nierówność nie tylko pozwala, ale wręcz ją promuje. To była jedna z tych książek, które choć nie sprzedają się w specjalnie imponującym nakładzie, wywierają wpływ na to, co nazywamy debatą publiczną.
Późniejsze wydawnicze losy w Polsce argentyńskiego reportera i pisarza nie toczyły się zbyt dynamicznie. Księżyc od nowiu do nowiu. Dziennik hiperpodróży i autobiografizujący tom Dziadkowie (obie również nakładem Wydawnictwa Literackiego i w tłumaczeniu Marty Szafrańskiej-Brandt) przeszły, mam wrażenie, bez większego echa, żaden wydawca nie zdecydował się na publikację którejś z jego całkiem licznych powieści ani nawet na wznowienie zupełnie w swoim czasie przeoczonej Tajemnicy markiza Valfierno (2008, Świat Książki, tłum. Teresa Tomczyńska). Warto jednak odnotować, że w przyszłym roku ukaże się po polsku historyczna powieść Argentyńczyka Echeverría (nakładem Art Rage). Słowem: po głośnym i dyskutowanym Głodzie nie pojawiło się nic, co choćby zbliżało się do tego tytułu rangą i recepcją – aż do teraz.
Ñameryka to rzecz pod względem formy i ogólnego pomysłu względem Głodu bliźniacza. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z bardzo obszernym tekstem, który trudno jednoznacznie przyporządkować gatunkowo, bo stricte reporterskie rozdziały i passusy przeplatają się tu z czystej wody eseistyką i zaangażowaną publicystyką. Ñameryka przywodzi na myśl tytuły takie jak Heban czy Imperium…