Subskrybuj
Fot. Kamil Piklikiewicz, East News
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Jeden na jeden

Osoby, które wychodzą z kryzysu bezdomności, muszą na kimś się oprzeć. Mieszkanie i praca nie uratują ich przed powrotem do schronisk i squatów, jeśli pozostaną same.

Na przełomie stycznia i lutego 2012 r. temperatura w nocy spadała poniżej –20°C. W ciągu dnia blade słońce przebijało się przez chmury, z których sypało śniegiem przemieszanym z twardymi kroplami zmrożonego deszczu. Katarzyna Nicewicz – studentka grafiki w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie, która kilka tygodni później miała skończyć 21 lat – wyszła z papierosem przed sklep z galanterią, mieszczący się w podziemiach Dworca Centralnego. Pracowała tam dorywczo jako ekspedientka. Patrząc na przemieszczające się tłumy, wypuszczała kolejne papierosowe dymki, kiedy podszedł do niej mężczyzna w brudnej kurtce. Zadał jedno pytanie: „Czy mogę dostać coś ciepłego do picia?” W takie dni jak tamte grupki bezdomnych zbierające się w zacisznych czeluściach dworca były czymś tak stałym jak kolejowe komunikaty i kolejki przed kasami. Katarzyna zauważała ich za każdym razem, gdy podążała do sklepu z torebkami, ubranych szczelnie w przypadkowe kurtki i płaszcze, z których wystawały czerwone nosy i pary oczu. Było ich jej szkoda, mimo że wiedza dziewczyny o bezdomnych nie wychodziła poza stereotyp: mieszkają na ulicy, bo tak prawdopodobnie chcą albo tak im się ułożyło życie, nie dbają o siebie, piją alkohol, proszą o pieniądze. Pytanie o herbatę, zadane przed sklepem w mroźne popołudnie, było z innej bajki. Nie poproszono jej o kanapkę czy o parę groszy na piwo. Jakby o gorącą herbatę pytał nie bezdomny, ale przypadkowy podróżny, który chciał poczuć jej przyjemne ciepło rozgrzewające zmarznięte ciało. Katarzyna zgasiła papierosa, weszła do sklepu i na zapleczu zrobiła mocną herbatę, w której rozmieszała dwie łyżeczki cukru i sok malinowy. Wyniosła dymiący parą kubek przed sklep i chwilę porozmawiała z obdarowanym. Wieczorem zamieściła na Facebooku parozdaniowy post o tym, że organizuje pomoc dla osób, które nie mają nic – dla bezdomnych. Nic wielkiego. Chce im rozdawać herbatę i kawę, poszukuje wolontariuszy. Na pierwszą akcję termosy z ciepłymi napojami przyniosło parę osób, otrzymywane dary pozwalały organizować podobne…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Filozofowie Doliny Krzemowej i przyszłość ludzkości