Subskrybuj
autoportret Angeliki Kauffmann
autoportret Angeliki Kauffmann
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Skandale Angeliki

Pewna siebie 15-latka nie patrzy na sztalugi, ale na nas. Czyżby przeczuwała, że wkrótce zapanuje „angelikomania”, a ona będzie nazywana „kobiecym Rafaelem”?

Pierwsza Angelika, którą poznałem, prowadziła życie awanturnicze. Była markizą, romansowała, uciekała z więzienia, gościła u króla Ludwika XIV i sułtana, bywała w świątyniach satanistów i w haremach, ba, nawet porwali ją piraci i wystawili na sprzedaż na targu niewolników. Mowa oczywiście o Angélique de Sancé, bohaterce pięciu filmów z lat 60. wyreżyserowanych przez Bernarda Borderie, a opartych na 13-tomowym cyklu powieści spod znaku płaszcza i szpady pióra Anne i Serge’a Golonów. „Chcąc ratować męża, była gotowa przespać się z połową Francji” – skomentował dosadnie mój przyjaciel Piet Borusowski, który w dzieciństwie także zasiadał przed telewizorem z wypiekami na twarzy. W biografiach dawnych malarek (może i dobrze) nie znajdziemy aż tylu wrażeń – ich losy rzadko kiedy stają się kanwami powieści. Życiorysy te wychodzą niemal spod jednej sztancy: córka artysty, mniejsze lub (najczęściej) większe problemy z zaistnieniem w świecie sztuki, staropanieństwo albo małżeństwo z innym twórcą. A jeśli ten nie jest w stanie pogodzić się z faktem, że żona maluje lepiej od niego, następuje separacja. Inna sprawa, że tak naprawdę niewiele o nich wiemy. Trzymam właśnie na kolanach opasły i zakupiony za ciężkie pieniądze, zdezaktualizowany już zapewne tom: Dictionary of Women Artists (Słownik kobiet artystek, 1985) Chrisa Petteysa. Na 850 stronach dużego formatu zamieszczono zdawkowe, kilkulinijkowe biogramy ponad 21 tys. malarek, rzeźbiarek i rytowniczek urodzonych przed rokiem 1900. Kto słyszał o Friedzie Blance von Jolden, Vittorii Ligari lub o bezimiennej pannie Van Kooten z Utrechtu?

Z tego schematu wyłamuje się raptem kilkadziesiąt kobiet, w tym największa artystka XVIII stulecia, klasycystka Angelika Kauffmann, pisząca się również bardziej z angielska (a jak zobaczymy, i z anielska) Angelica Kauffman. Zaczyna się tak jak niemal zawsze: dziewczynka przychodzi na świat w 1741 r. w Szwajcarii, w gryzońskim i alpejskim prowincjonalnym Chur, w rodzinie ubogiego, choć zręcznego austriackiego malarza religijnych fresków Josepha Johanna. Jedynaczka okazuje się Wunderkind, wybitnie utalentowanym dzieckiem. Motywowana do nauki przez matkę, Cleopheę Lutz,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Co nam dają algorytmy?