Subskrybuj
(fot. Rafał Komorowski, CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons)
Literaturoznawca, poeta, tłumacz, krytyk literacki, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ oraz w Ośrodku Badań nad Awangardą UJ. Ostatnio wydał tom prozy poetyckiej Drożdżownia (2015) i monografię Status przedmiotów w poezji surrealizmu (2015).

W jak wędrówka

Chodzenie nie jest banalną czynnością. Filozofom pomagało w myśleniu, a ekologom i feministkom służyło za formę protestu. Solnit przestudiowała długą tradycję wędrowania, wydobywając z niej potencjał kreatywności i kontestacji. Sama jest niezmordowaną spacerowiczką.

„Odkrywanie świata to jeden z najlepszych sposobów odkrywania umysłu, a w wędrówce przemierzyć można je oba”– pisze Rebecca Solnit w Zewie włóczęgi (tłum. A. Dzierzgowska, S. Królak), mając na myśli dwutorową i synchroniczną relację, jaka łączy chodzenie z poznawaniem konkretnych miejsc i przestrzeni z poznawaniem zakamarków własnej świadomości. Innymi słowy, w im dziksze, mniej uczęszczane rejony świata się zapuścimy, tym większa szansa, że dotrzemy do najgłębszych pokładów myśli, a introspekcyjne wizje stanowią powód do wewnętrznej przemiany – a choćby tylko do powadzenia się z utartymi sądami, które systematycznie zarastają nasze codzienne, poddane rutynie życie.

Ów prywatny wymiar chodzenia – błąkania się, wałęsania, pielgrzymowania bądź wędrowania – powinien według Solnit kulminować w osiągnięciu stanu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rebecca Solnit. Głos oporu i nadziei