Czytelnika przyzwyczajonego do tradycyjnej narracji historycznej nowa powieść Wita Szostaka wprawi zapewne w niemałą konsternację. Choć od strony kompozycyjnej trudno mówić tutaj o wielkim skomplikowaniu (zdecydowanie lepiej wypada język opowieści), to Dumanowski jest przykładem dość ekscentrycznej konstrukcji literackiej. Z jednej strony pęcznieje od różnorakich kontekstów genologicznych i zabawia się ontologicznym statusem tekstu (sugerując kompletny brak roszczeń wobec tradycyjnych, „poważnych” obowiązków literatury), z drugiej zaś – zahacza o kwestie historiograficzne rzadko ostatnio nurtujące rodzimych pisarzy. Zanim więc zatrzaśniemy nową prozę Szostaka w puzderku opatrzonym sygnaturą: „prozatorskie robótki rozrywkowe”, spróbujmy poświęcić chwilę tej mocno „zmąconej” gatunkowo powieści. Osią fabularną książki Szostaka są perypetie tytułowego Józafata Dumanowskiego. To postać niezwykła, która bardziej niż cechy…
Dr nauk humanistycznych, filolog, krytyk literacki. Zajmuje się literaturą XX w., współczesną prozą polską i melancholią.