Subskrybuj
(il. Aleksandra Stanglewicz)
Twórca animacji artystycznej, performer, profesor w łódzkiej filmówce. Retrospektywy jego twórczości odbywały się w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, a także w kilkudziesięciu innych muzeach na świecie. Za tworzony przez 14 lat film...

Bach, żółwica i kruchość

Zachwyt to coś, czego oczekuję od sztuki, i co sam chciałbym dawać odbiorcom mojej twórczości. Coś najczystszego.

Chyba najczęściej pojawia się, gdy słucham muzyki: Pasji według św. Jana Bacha, TraviatyVerdiego, jazzowych koncertów Milesa Davisa. Ale zdarza się także w kontakcie z przyrodą albo gdy patrzę na rozgwieżdżone niebo. Zachwyt wydaje mi się czymś atawistycznym, wtedy mam ciarki na plecach. Uwielbiam to. Oczywiście są też w życiu różne drobne satysfakcje – choćby kawa wypita o brzasku, gdy jeszcze wszyscy śpią, na tarasie przed moim domem. Mieszkam w lesie i towarzyszy mi wtedy śpiew ptaków. Można znaleźć zachwyt w codzienności, jeśli jest się uważnym, nie żyje się pośpiesznie. Lecz jak to porównać z ekstazą przy słuchaniu wielkiej muzyki? To zupełnie różne zachwyty. Nie jestem filozofem, nie potrafię wysłowić wszystkich niuansów pojęć – pewnie Tatarkiewicz albo…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka zachwytu