Subskrybuj
fot. Leca / BSIP / BE&W
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Parę zadań z listy

Dziecko w Polsce ma dwojaki status. Przed urodzeniem wydaje się własnością wszystkich, nie wyłączając Kościoła czy prokuratury. Po przyjściu na świat prawa do niego i obowiązki wobec niego zachowuje wyłącznie rodzina biologiczna. Na dobre i na złe

Po trzech dekadach dyskusji na temat kształtu ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży jedna kwestia wydaje się niezmienna: brak współpracy między ludźmi przekonanymi, że „najważniejsze jest życie”, i osobami, które uważają, że dzieci powinny być przede wszystkim chciane. Dlaczego z równym zapałem jak o życie nienarodzone politycy, społecznicy, wyborcy, Kościół wreszcie nie walczą o dobrostan dzieci, które na świecie już są? To również zadanie dla strony pro-choice, której nie trzeba tłumaczyć, czym jest prawo, np. do bezpiecznego i szczęśliwego dzieciństwa w rodzinie. Można je wydedukować z art. 72 konstytucji, który stanowi, że dziecko ma prawo żądać od władzy publicznej ochrony „przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją”.

W kolejnej odsłonie dyskusji na temat ustawy z 1993 r. nie sposób wracać do punktu wyjścia, czyli dyskutować wyłącznie o kształcie przepisów prawnych dotyczących „ochrony płodu ludzkiego”. To dobry moment, by przypomnieć przynajmniej niektóre ze spraw do dziś niezałatwionych, choć dotyczą dzieci, które już się urodziły: problemy pieczy zastępczej, usprawnienie procedur adopcyjnych, pomoc rodzicom i opiekunom dzieci z niepełnosprawnościami.

Nieznane liczby
Wspomniany art. 72 Uchwały Zasadniczej stanowi również, że dziecko pozbawione „opieki rodzicielskiej” ma prawo oczekiwać od państwa opieki i ochrony. Przepis jest wyjątkowy, ale nie ze względu na treść, która w naszej kulturze prawnej jest standardem. Uderza język, który posługuje się pojęciami „opieki”, a nie „władzy” oraz „praw dziecka”, co w polskich aktach prawnych dotyczących dzieci wcale nie jest takie oczywiste. Na przykład ustawę z 2011 r. regulującą sytuację dzieci, których nie może (albo nie powinna) wychowywać rodzina biologiczna, zatytułowano: „o wspieraniu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Za wyborem i życiem