To nie jest równa książka. I nie idzie tu bynajmniej o to, że – jak słusznie zauważył James Poniewozik, krytyk „The New York Timesa” – brak jej zarówno potoczystości (której można by oczekiwać od publikacji skreślonej ręką amatora nieskrępowanego przez gorset akademickiego comme il faut), jak i interpretacyjnej dyscypliny (która okazuje się, mimo wszystko, nieodzowna w kontekście tego typu przedsięwzięć). O co więc chodzi? Przede wszystkim o to, że Hanns Zischler, aktor i dramaturg, wiele swym czytelnikom obiecuje, ale danego im słowa…
Doktorant w Centrum Studiów Humanistycznych UJ. Zajmuje się związkami dekonstrukcji i teorii przekładu. Interesuje się historią włoskiego i belgijskiego kolarstwa.