Pisanie historii nie polega dziś na powtarzaniu jednej kanonicznej wersji, tej, „którą piszą zwycięzcy”. Przywodzi raczej na myśl metaforę polifonii, którą posłużyła się Anna Lowenhaupt Tsing, opowiadając o cyklach pracy przemysłowej i rolniczej oraz o przeterminowaniu się tezy o linearnym postępie. W polifonii muzyczna (czy: historyczna) głębia zależy od wspólnoty rytmów, a nakładanie się na siebie różnych melodii (tu: mikrohistorii, opowieści o mniejszej skali i skromniejszym zasięgu) nadaje nowe sensy poszczególnym z nich. Historia powinna być systematycznie wzbogacana i, co ważne, jej uzupełnianie nie może zakładać dominacji jakiejkolwiek z narracji – części składowych. Projekt wpisywania kobiet do historii sztuki rozpoczął się wraz z drugą falą feminizmu, w II poł. XX w. Za moment w tym procesie przełomowy można uznać rok 1971, kiedy opublikowano esej Dlaczego nie było wielkich artystek?, w którym historyczka sztuki i filozofka Linda Nochlin udowodniła zależność odpowiedzi na postawione w tytule pytanie od struktur społecznych…
Historyczka sztuki, kuratorka, pisze o sztuce.